Bardziej science niż fiction czyli o książce „Marsjanin”

         Kiedy słyszycie o książce science fiction możliwe, że wyobrażacie sobie obraz międzygalaktycznych podróży, historii rozgrywającej się w przyszłości i mnóstwo niebezpiecznych kosmicznych potyczek. Do tego gatunku można także zaliczyć książkę Marsjanin, której autorem jest Andy Weir. W Polsce pierwszy raz książka ukazała się 19 listopada 2014 roku wydana przez wydawnictwo Akurat. Cała akcja dzieje się w bliskiej nieokreślonej przyszłości. Załoga statku kosmicznego Hermes składająca się z sześciu astronautów wyrusza z misja ARES 3 mającej na celu zbadanie Marsa w ciągu 32 soli(dni). Szóstego dnia w wyniku szalejącej burzy piaskowej misja zostaje przerwana a załoga dostaję rozkaz natychmiastowej ewakuacji.Przez nieszczęśliwy splot wydarzeń główny bohater zostaje sam na Czerwonej Planecie ,a w dodatku wszyscy uznają go za martwego. Być może słyszeliście o słynnym rozbitku Robinsonie Crusoe? Utknął sam na bezludnej wyspie zdany wyłącznie na siebie. Okazuje się że porównując oba przypadki historia Crusoe to był niewątpliwy „pikuś” w porównaniu z przypadkiem Marka Watneya -głównego bohatera powieści, który mimo znikomych szans na przeżycie stoczy bitwę z piaszczystym pustkowiem Marsa, siłami natury a przede wszystkim ze swoimi słabościami, zdany wyłączenie na własną wiedzę. Książka dzieli sie na dwie płaszczyzny, które przeplatają się ze sobą: narracja pierwszoosobowa ze strony Marka oraz narracja trzecioosobową dającej podgląd co działo się w tym czasie na statku z resztą załogi i na Ziemi. Osobiście bardziej interesowała mnie historia se strony głównego bohatera, walka o przeżycie, poznanie jego charakteru, wola walki połączona z fantastycznym poczuciem humoru dawała mi niezapomniane przeżycia. Autor genialnie przedstawił realia jakie panują na Marsie, widać,że dysponuje ogromną wiedzą na temat wielu dziejących się tam zjawisk fizycznych i chemicznych również zaskoczyła mnie ogromna ilość informacji na temat mechaniki pojazdów kosmicznych przez co miałam wrażenie że czytam prawdziwą historie a nie literacką fikcję. Rzeczą która niewątpliwie odróżnia ją od innych pozycji jest zbiór wielu informacji, które są niezbędne Markowi do przeżycia wytłumaczone w prosty a także humorystyczny sposób. Podobało mi się również to, że wszystko co bohater robił było jasno wyjaśnione i wytłumaczone przez co można uniknąć jakichkolwiek niejasności np. w sposób w jaki pozyskiwał wodę lub tlen. Jestem szczerze przekonana, że głównej postaci nie można nie polubić za jej poczucie humoru, dystans do siebie i świata a także cięte riposty, których nie brakowało z resztą jak niczego innego w tej książce. Lekturę mogę polecić dosłownie każdemu niezależnie od wieku. Czyta się ją naprawdę ciekawie i jest wyrazem nadziei że ludzka stopa już niebawem postanie na Czerwonej Planecie o której wciąż mało wiemy.
Iga Palak